Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Relacja z wyjazdu do Konstancji

Piątek, 10.03.2017 r.

10 marca 2017 roku, zaczęliśmy naszą pełną wrażeń podróż. Nasza dziesięcioosobowa grupa na czele z Panią Moroz i Panią Janicką spotkała się o godzinie 17:00 na dworcu. Czekając na autokar każdy z nas był podekscytowany, ale zarazem pełen obaw. Nasi rodzice pożegnali nas, myśląc o tym, co nas czeka. Droga do Opola minęła bardzo szybko. Na dworcu w Opolu wszyscy byliśmy ciekawi naszych kolegów z Ukrainy, z którymi mieliśmy się zaraz spotkać. W autokarze serdecznie przywitaliśmy naszych nowych kolegów i koleżanki. Podróż zajmowały rozmowy, przysypianie oraz rozmyślanie o tym, co spotka nas już jutro.....

 

Sobota, 11.03.2017 r.

Szczęśliwie dojechaliśmy na miejsce. Byliśmy na dworcu w Konstancji, w godzinach popołudniowych. Niemiecka policja przywitała nas, sprawdzając dokumenty. Delikatnie zestresowani wyszliśmy z autokaru, rozglądając się za naszymi gospodarzami. Każdy z naszej grupy niecierpliwie zastanawiał się do kogo trafi. W tym momencie rozpoczęła się trójstronna wymiana międzynarodowa. Poznaliśmy niemieckich i ukraińskich kolegów. Wszyscy wydali się bardzo sympatyczni. Pożegnałem się z moimi przyjaciółmi z Polski i pojechałem do nowego niemieckiego domu. Po kwadransie byłem już oprowadzony po mieszkaniu. Dzieliłem pokój z Ukraińcem. Oczywiście pojawiły się pierwsze problemy językowe, ale uśmiech wiele tłumaczył. Po rozpakowaniu walizki nastał czas na pyszny obiad. Było wesoło i smacznie. Po południu wszyscy poszliśmy na pierwszy wspólny spacer po Konstancji. Zmęczenie po podróży dawało o sobie znać. Po kolacji przyszedł czas na noc w nowym miejscu. Już wtedy wiedziałem, że bardzo dobrze trafiłem. Pozostało wtedy napisać SMS do polskich przyjaciół: ,, Jest OK''

 

Niedziela, 12.03.2017 r.

Po odespaniu długiej i męczącej, a przede wszystkim wesołej podróży zjedliśmy późne śniadanie. Do wyboru było mnóstwo smacznych rzeczy. Przy stole rozmawialiśmy o różnicy między zwyczajami polskimi, a tradycjami niemieckimi oraz ukraińskimi. Później poszliśmy na długi spacer nad Jezioro Bodeńskie. Byłyśmy zachwycone pięknym krajobrazem, z daleka widać było Alpy. Wróciłyśmy do domu już na obiad. Szybko zjadłyśmy i musiałyśmy jechać na spotkanie z całą grupą. Zbiórka była o 14:00 w szkole językowej. Niestety lekko się spóźniłyśmy przez korek spowodowany niedzielnymi zakupami Szwajcarów. Przyjeżdżają na zakupy do Niemiec, ponieważ w Szwajcarii jest bardzo drogo. Gdy dotarliśmy na miejsce, wszyscy już tam byli. Bawiliśmy się w różne zabawy, które pozwoliły nam się lepiej poznać. Przedstawialiśmy się, zadawaliśmy sobie różne pytania. Na koniec dobieraliśmy się w grupy. Każda osoba z innego państwa. Malowaliśmy plakaty o naszych zainteresowaniach. Okazało się, że mamy wiele wspólnego. Po oddaniu naszych prac poszliśmy do Muzeum Karnawału. Było tam bardzo dużo kolorowych strojów. Przewodnik omawiał niektóre z nich. Opowiadał jak ważny karnawał jest dla Niemców. Zrobiliśmy pełno zdjęć i dowiedzieliśmy się wielu ciekawych i nowych rzeczy. Zwiedzanie zakończyliśmy krótkim filmem, pokazującym tamtejsze karnawały. Oglądaliśmy jak ludzie śpiewają i tańczą. Ze smutkiem opuściliśmy to miejsce. Na pocieszenie koledzy oraz koleżanki z Niemiec zabrali nas na najlepsze lody w Konstancji. Kolejka była bardzo długa, więc zdecydowaliśmy, że pójdziemy do innej kawiarni. Wszyscy usiedliśmy na schodkach i delektowaliśmy się doskonałymi lodami. Rozmawialiśmy, było bardzo wesoło. Kiedy zjedliśmy deser, zaczęło robić się już ciemno. Każdy musiał wracać do domu. Dość długo jechaliśmy autobusem. Po powrocie zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. To był ciekawy i bardzo przyjemny dzień. Poznaliśmy nowych przyjaciół i zobaczyliśmy wiele nowych dla nas rzeczy.

Poniedziałek, 13.03.2017 r.

Dzisiejszy dzień to kolejna przygoda w Konstancji. Z racji tego, że dziś jest poniedziałek, o godzinie 7.50, stawiliśmy się wypoczęci i żądni nowych przygód wraz z naszymi niemieckimi i ukraińskimi kolegami, w szkole. Po zebraniu się wszystkich uczniów udaliśmy się do Sali, gdzie pani prowadząca tę wymianę przedstawiła nam plan na nadchodzący tydzień. Plan na dziś wyglądał następująco: na pierwszej i drugiej godzinie lekcyjnej pani Gisela oprowadzała nas po szkole, na trzeciej i czwartej lekcji wraz z naszymi niemieckimi opiekunami udaliśmy się na ich planowe lekcje. Zobaczyliśmy jak wyglądają na co dzień lekcje w tej szkole.. Byliśmy na lekcjach takich jak biologia, chemia, język angielski i niemiecki oraz matematyka lub teoria wychowania fizycznego. Po lekcjach udaliśmy się na obiad do szkolnej stołówki :) Po posiłku udaliśmy się na przystanek autobusowy, z którego pojechaliśmy do centrum miasta. Tam czekał już na nas przewodnik, który miał nam przybliżyć historię tego pięknego, średniowiecznego miasta. Pan opowiadał bardzo ciekawie, niestety w większości po języku niemieckim. Po czasie przeznaczonym na zwiedzanie miasta był czas wolny. Większość z nas poszła zjeść coś ciepłego. O ustalonej godzinie i miejscu wszyscy po raz ostatni się spotkaliśmy, a następnie udaliśmy się z naszymi partnerami z wymiany. Niektórzy resztę dnia spędzili w domu, a niektórzy poszli do szkoły, by tam uczestniczyć razem z opiekunami w zajęciach pozalekcyjnych, które trwały do godziny 20.

 

Wtorek, 14.03.2017 r.

We wtorek nasz program rozpoczęliśmy spotkaniem o 7:50 w szkole. Tego dnia mieliśmy jechać nad wodospady Renu. Po omówieniu kilku spraw organizacyjnych wyruszyliśmy w drogę na dworzec, aby stamtąd pociągiem pojechać do Schaffhausen, czyli jednego z miast Szwajcarii. Podróż do Schaffhausen minęła nam bardzo przyjemnie. Wszyscy rozmawiali i śmiali się. Gdy dotarliśmy na miejsce, dostaliśmy bilety wstępu na platformy widokowe, po czym ruszyliśmy do naszego celu. Widoki z tarasu widokowego były niesamowite. Mogliśmy podziwiać piękno przyrody z bliska. Wodospady zrobiły wrażenie na każdym z nas. Potem ruszyliśmy całą grupą do miejsca, z którego wypływała łódka do platformy widokowej, znajdującej się na skale. Niestety platforma była zbyt mała, żeby pomieścić nas wszystkich za jednym razem, więc wymienialiśmy się, aby każdy miał okazję zobaczyć przepiękny obraz, jaki prezentowały nam Wodospady Renu. Nikt z nas na pewno nie zapomni tego niesamowitego widoku, którego nie da się opisać słowami. Po powrocie łódką, udaliśmy się na zamek. Droga do niego była ciężka, ponieważ aby dojść do jego wejścia trzeba było pokonać bardzo dużo schodów. Gdy już dotarliśmy do zamku, byliśmy bardzo zmęczeni a czekała nas jeszcze droga na górę zamku, gdzie mogliśmy podziwiać malowniczą panoramę miasta. Wszyscy uznaliśmy, że warto było się poświęcić, dla tak pięknego widoku. Aby wyjść z zamku, używaliśmy przejścia, którego używano w razie ucieczki. Była to bardzo ciekawa atrakcja. Po zejściu z zamku mieliśmy czas wolny, który mogliśmy przeznaczyć na co tylko chcieliśmy, a potem mieliśmy się spotkać w umówionym miejscu. Z tego miejsca wspólnie udaliśmy się na dworzec. Stamtąd wróciliśmy pociągiem do Konstancji, gdzie odebrali nas nasi opiekunowie.

 

Środa, 15.03.2017 r.

Jak co dzień zebraliśmy się w szkole o 7.50. Następnie udaliśmy się do Sali lekcyjnej, w której zawsze mieliśmy spotkania z Ukraińcami. Tam też odbywały się wspólne zajęcia. Pani z kadry niemieckiej omówiła temat naszej dzisiejszej pracy, a kiedy skończyła dobraliśmy się w sześcioosobowe grupy. Każdy zespół, w swoim składzie, musiał mieć 2 polskich, 2 ukraińskich i 2 niemieckich uczniów. Grup tych było pięć i każda miała inne zadanie. Jedno co nas łączyło to wspólny temat dotyczący emigrantów. Na wykonanie tego zadania mieliśmy 2 godziny.

Pierwsza grupa musiała udać się na uniwersytet, gdzie studiują zagraniczni studenci. Tam też mieli możliwość porozmawiania z panią Agnieszką Vojt o nauczaniu tych właśnie studentów.

Zespół drugi miał za zadanie udać się do „Rasgartenmuseum” i uzyskać jak najwięcej informacji o tym, jak zmieniło się miasto pod napływem emigrantów.

Kolejna drużyna miała za zadanie, uzyskać informacje od emigrantów prowadzących w Konstancji swoje działalności. Mieli przyjemność porozmawiać z Turczynką prowadzącą kawiarnię, która zajmowała się również polityką.

Grupa numer cztery skierowała swe kroki do ratusza, by spotkać się z lokalnym politykiem od spraw emigracji. Pani opowiadała im o problemach i ulgach ludzi innych narodowości.

Ostatnia drużyna odwiedziła szkołę językową. W tej instytucji uczęszczają na zajęcia obywatele innych krajów, którzy chcą nauczyć się języka niemieckiego.

Około godziny 11.30 wszystkie grupy spotkały się już w szkole. Do godziny 14 wspólnie pracowaliśmy, wykorzystując zgromadzone informacje dotyczące emigrantów. Przygotowaliśmy projekty, które zostały przedstawiona za dwa dni.

Następnie wszystkie dzieci szybciutko się „ulotniły” się ze szkoły i mieliśmy już czas wolny, do końca dnia :)

 

Czwartek, 16.03.2017 r.

O 7. 50 wszyscy uczestnicy wymiany szczęśliwie dotarli na zbiórkę do szkoły.  Nikt nie doznał większych uszczerbków na zdrowiu , większość spokojnie przeżyła noc . Oczywiście o tej porze każdy  był rześki oraz wyspany i ziewano tu jedynie z nudów. Około 8.30 dojechaliśmy do portu, by następnie popłynąć statkiem na drugi brzeg jeziora . Podróż umilały nam bliżej niezidentyfikowane śpiewy uroczych Niemek. Na drugim brzegu czekał na nas autobus, którym pojechaliśmy do interesującego miejsca jakim był skansen . Na miejscu mogliśmy zobaczyć rekonstrukcję starej osady oraz dowiedzieliśmy się wiele na temat życia codziennego ludzi w niej żyjących. Każdy mógł obejrzeć narzędzia oraz przedmioty codziennego użytku pierwszych osadników. Później nadszedł czas na najważniejszy i najbardziej wyczekiwany punkt programu czyli wspólna pizza. Po posiłku szczęśliwi i najedzeni mogliśmy pójść do zamku lub mieć czas wolny . Osoby, które zdecydowały się na zwiedzanie, mogły podziwiać takie sympatyczne miejsca jak salę tortur oraz piękną architekturę twierdzy. Czas wolny uczniowie poświęcili na kupno pamiątek oraz opalanie się nad jeziorem . Nadszedł czas na powrót na statek . Po dotarciu na drugi brzeg niektórzy wrócili do domu a inni poszli do centrum handlowego.

 

Piątek, 17.03.2017 r.

Jak zwykle zebraliśmy się w szkole o godzinie 7.50. Następnie udaliśmy się do jednej z sal, gdzie podsumowaliśmy cały projekt. Potem pani nam dała nam ankiety, na którym mogliśmy napisać, co podczas przebiegu całego spotkania nam się podobało, a co można było zorganizować inaczej. Później prezentowaliśmy informacje, które udało nam się zdobyć podczas pracy w grupie w środę. Około godziny 10.00 pojechaliśmy autobusem do muzeum Transportu Drogą Morską w Średniowieczu. Tam uzupełnialiśmy w małych grupkach ćwiczenia związane z ekspozycją muzealną. O godzinie 13.00 rozeszliśmy się do rodzin. Po południu około godziny 18.00 zebraliśmy się ponownie. Niemieccy uczestnicy wymiany zorganizowali dla nas w parku grilla. Było to przyjęcie pożegnalne.  Świetnie się bawiliśmy jedząc, rozmawiając, tańcząc aż do godzin wieczornych.

 

Sobota, 18.03.2017 r.

Dziś był ostatni dzień spędzony w Konstancji. Ostatnie godziny spędziliśmy w domu rodzin. Pakowaliśmy, zbieraliśmy i szykowaliśmy się. Niektórzy z nas wybrali się kupić już ostatnie rzeczy. Zjedliśmy obiad, a rodziny uszykowały nam prowiant na drogę. O 14.00 mieliśmy zbiórkę pod autokarem. Zebraliśmy się trochę wcześniej by mieć czas na pożegnanie z niemieckimi przyjaciółmi. Pożegnanie trwało bardzo długo. Nikt z nas nie chciał stąd wyjeżdżać. Wszyscy byli tu dla nas mili i ze smutkiem patrzyli jak odjeżdżamy. Były to wzruszające chwile, a kilka osób nawet płakało. Na koniec wszyscy się przytuliliśmy. o 14.30 ruszyliśmy. Droga autokarem nie dłużyła się, ponieważ jechaliśmy z Ukraińcami. Rozmowom i śmiechom nie było końca. Lecz gdzieś pozostawała świadomość, że jutro będziemy już w Polsce i zakończymy wymianę. Położyliśmy się spać z uśmiechem, ale także i ze smutkiem.

 

Niedziela, 19.03.2017 r.

Przebudziliśmy się w autokarze, z myślą że to nie była udana noc. Poszliśmy późno spać, a i samo spanie w autokarze nie należy do najwygodniejszych. Na dodatek humory nie dopisywały, ponieważ dzisiaj mieliśmy pożegnać się z Ukraińskimi przyjaciółmi i był to ostateczny koniec wymiany. Około godziny 4.00 przekroczyliśmy granicę, a po 8 byliśmy w Opolu, gdzie mieliśmy przesiadkę. Przeciągaliśmy chwile pożegnania. Nie obyło się bez łez i składania obietnic. Niestety, za chwilę z wielkim żalem, machaliśmy sobie na pożegnanie. Droga do Częstochowy minęła bardzo szybko. Tam wyczerpani zostaliśmy odebrani przez rodziców. Była to największa przygoda w życiu i na pewno szybko o niej nie zapomnimy.

opracowanie tekstu: Mela Boral

zdjęcia z GALERII: p. Barbara Janicka

Galeria

Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie